Co łączy cycki, serduszka i statki kosmiczne? Odpowiedź może wydawać się trudna, ale tak naprawdę jest na wyciągnięcie ręki – akcesoria komputerowe. Począwszy od myszek (i tu lista osobliwości jest chyba najbardziej rozbudowana), przez klawiatury, podkładki, monitory, głośniki, słuchawki, a na obudowach kończąc. Sprzętu jest cała masa, a reklamodawcy rozpływają się w zachwytach nad jakością swoich niespotykanych rozwiązań. Tylko czy jest sens płacić za gadżety?
Natchnieniem do napisania tekstu była śmierć mojej wysłużonej myszki, która wiernie służyła (i śmierdziała w swój tajemniczy sposób) przez dobrych kilka lat – A4Tech X750 BF. Ona też była wstępem do mojej przygody z ekskluzywnym designem: pokryta gumopodobnym materiałem stylizowanym na skórę węża, z dodatkowym przyciskiem 3xFire (który wykorzystałem w całej swojej karierze ze dwa razy), cieniutkim kabelkiem i kultową jak na owe czasy czułością 2500 DPI (z funkcją jej zmiany w locie!), z miejsca stała się powodem do poczucia się lepszym graczem. Ruch celownika stał się płynniejszy, hedszoty wchodziły znacznie łatwiej – a to był tylko początek efektu placebo. Ale potem myszka umarła, zostawiając mnie z nie lada dylematem: w co zainwestować tym razem?
Po kilku chwilach spędzonych w metafizycznym stanie zamyślenia (wraz z analizą stanu konta, oczywiście po wzięciu poprawki na „apetyt” lepszej połówki – w końcu buty, bluzki i inne elementy kreacji są równie ważne, co przysłowiowa kromka chleba) wybór ograniczył się do dwóch pozycji: Logitech G500 i Saitek Cyborg R.A.T. 5. Parametry całkiem podobne, wygoda też, więc o wyborze zdecydował... wygląd. Po prostu futurystyczny design „szczurka” mile połechtał moje męskie ego i poczułem, że chcę go mieć.
Gdy w końcu przyszła do mnie upragniona paczuszka, z drżącymi rękami rozpakowałem pudełko (delikatnie, by go nie uszkodzić – żeby w razie czego można było odesłać ją do sprzedawcy) i stanąłem przed nie lada problemem. Do czego, kurka wodna, służą te wszystkie pokrętełka? Instrukcja wymownie milczała na ten temat - widocznie producent uznał, że nie ma aż takich baranów na świecie. A jednak. Siedzę, kręcę i majstruję żeby odkryć jak to działa. Wydłużanie gryzonia, zmiana profili, różnicowanie DPI i dokładanie odważników – to tylko początek możliwości „szczurka”, który po instalacji sterowników (nawiasem mówiąc – zaprogramowanych w co najmniej naganny sposób) zyskuje kolejne zalety. Ale największa z nich, paradoksalnie, nie jest związana z technicznymi nowinkami.
„WTF? Wygląda jak ufo, niesamowicie” - ta opinia znajomego utwierdziła mnie w przekonaniu, że dokonałem dobrego wyboru.
Bo tak naprawdę nie chodziło o to, żeby kupić najlepszą myszkę z możliwych. Zapewne dostępne są na rynku tańsze myszki, które możliwościom dorównują R.A.T. 5, i ich zakup jest bardziej opłacalny. Ale one są zwyczajne, nie wyróżniają się z setek pobratymców. A ta ma ogromną zaletę – wygląd, dzięki któremu wybacza się jej drobne uchybienia.
To jednak dopiero początek gadżetowego szaleństwa – czymże innym są klawiatury z wyświetlaczami OLED, które możemy samemu zaprogramować? Przecież idea modyfikowania funkcji przycisków nie jest niczym nowym (klawiatury obsługujące makra obecne są na rynku od kilku lat), a jednak miniwyświetlacze są gadżetem, który intryguje całkiem dużą liczbę osób.
Jeszcze większym efekciarstwem cechują się akcesoria, których jedyną funkcją jest... samo wyglądanie. Czy gamingowe słuchawki z autografem znanego gracza są lepsze niż te przeznaczone dla audiofila? Co z głośnikami, których satelitki wyglądają jak Gwiazda Śmierci z Gwiezdnych Wojen? Czy obudowa ze ślicznym obrazkiem na blaszce sprawi, że komputer dostanie „pałera” i będzie szybciej działał? A może karta graficzna z efektowną wrzutą na plastiku wiatraków pociągnie grę w wyższych detalach?
Zapewne odpowiedź na każde z powyższych pytań brzmi jednakowo – nie. Ale wiele osób na całym świecie kupuje je, a producenci prześcigają się w pomysłach na stworzenie najbardziej odjechanego gadżetu. Myszki w kształcie kursora, podkładki żelowej uformowanej na podobieństwo cycków, klawiatury z telefoniczną słuchawką. Gadżetu, który jest wyjątkowy.
Gadżetu, który wygląda.
Komentarze
dobry wybór RATY rzondzom ( a
dobry wybór RATY rzondzom
)
( a kto twierdzi inaczej to w dupie był i gówno widział
A w czym są lepsze od innych
A w czym są lepsze od innych markowych myszy? Oprócz wyglądu i ergonomii?
w wyglądzie i ergonomii
w wyglądzie i ergonomii
:x
:x
zwięzła odpowiedź haha
zwięzła odpowiedź haha
f@jnie, ale skill`a i tak nie
f@jnie, ale skill`a i tak nie przybędzie ;]
Sam mam Cyborg R.A.T 7 i moim
Sam mam Cyborg R.A.T 7 i moim zdaniem jest spoczko teflonowa powłoka wymienne części po prostu dopasowana do dłoni
PozdrO
A ja jestem ciekaw o czym ten
A ja jestem ciekaw o czym ten artykuł jest.
Gadżety? To trochę mizernie opisane
Myszce? Nic się o niej nie dowiedziałem prócz tego, że wygląda super...To już swoją starą lepiej opisałeś
O tym, że lubimy bajery i chcemy mieć coś ładnego mimo, że nic więcej to nie daje? Tutaj odpowiedziami widzę są pytania
I tak czytam i nic się nie dowiedziałem prócz tego, że są podkładki z cyckami i myszki kursory, ani dlaczego ludzie to kupują.
Sorry jak dla mnie jedynka
ale dowiedziałeś sie co łączy
ale dowiedziałeś sie co łączy cycki, serduszka i statki kosmiczne więc nie marudz
Prawda jest taka, że te
Prawda jest taka, że te świecące myszy, klawiatury i inne bzdety wyglądają po prostu wieśniacko.
gust jak ch**** kazdy ma
gust jak ch**** kazdy ma swoj.
poprzednio kupiłem saiteka
poprzednio kupiłem saiteka cyborga , mycha która się wydłuża mechanicznie , ma siłownik , ustawiasz w programie na ile ma się wydłużyć i już , sama się powiększa , za....sty bajer ,no i jeszcze mini pad pod kciuk
ale teraz też mam szczura 7 i jest po prostu jak dla mnie nr 1 , dodatkowa rolka jest bardzo przydatna , dużo rzeczy w nią programuję z gier . ( cyborga zostawiłem sobie dla wnuków , żeby zobaczyli jakie bajery były za czasów dziadka
)