Piwo
Ostanie badania naukowe ujawniły, ze piwo zawiera żeńskie hormony. Eksperyment przeprowadzono na reprezentatywnej grupie 100 mężczyzn. Aby sprawdzić, czy rzeczywiście piwo zawiera żeńskie hormony, każdy z nich dostał 11 szt. 0.5 litrowych butelek celem wprowadzenia ich zawartości do organizmu.
Czas badania wynosił ok. 3 godzin.
Oto wyniki eksperymentu:
* u 75% stwierdzono zaburzenia myślenia i mowy,
* 100% nie potrafiło prowadzić samochodu,
* u 90% zauważono tendencje do tycia,
* 80% wpadło w melancholie i wybuchało płaczem o byle głupstwo,
* 80% chciało wydać pieniądze na byle co,
* 75% trudno było zrozumieć,
* 95% musiała usiąść, żeby się wysikać
> - Odwróć się i zdejmij majtki!
> - Nie, Leszek, nie chcę w dupę!
> - Nie bój się, Sylwia, to nie boli.
> - A Ania mówiła, że boli!
> - Ania się wierciła, nie mogłem trafić to i może zabolało.
> - Leszek... wstydzę się...
> - Sylwia, znamy się przecież do lat... Przecież nie możesz się mnie
> wstydzić, Sylwia!
> - To... to... to zamknij oczy, Leszek!
> - [cenzura], jak zamknę, to nie trafię!
> - Leszek, to weź jakoś... inaczej!
> - Inaczej... inaczej! Otwórz usta! Weź do buzi, łyknij! Dobrze....A
> teraz idź do poczekalni i powiedz, żeby weszła następna.
> Pierdzielone baby, jak się one tych zastrzyków boją Tylko: tabletka i
> tabletka.
> W pewnym dużym mieście Bank Spermy dał do lokalnej gazyty ogłoszenie, iż
> ze względu na deficyt nasienia zapłaci każdemu dawcy po 500 zł. Pod
> siedzibą kliniki ustawiła się kolejka chętnych mężczyzn, liczących na
> łatwy zarobek. Nagle na końcu kolejki stanęła nieco zdezorientowana
> pani. Mężczyzna stojący przed nią zapytał totalnie zdziwiony:
> - Proszę Pani, ale... to jest kolejka do Banku Nasienia (?!) Czy Pani
> przypadkiem się nie pomyliła?
> Na to pani wymamrotała niewyraźnie:
> - Niech Pan do mnie nie mówi bo mi się uleje...
> Starsza kobieta udała się do kościoła, ale zapomniała różańca. Kłopot
> duży,
> bez paciorków ani rusz.... Tymczasem w ławce przed nią zasiadł stary,
> suchy
> i przygarbiony dziadek. Przesuwając dłoń po jego kręgosłupie, sprytna
> kobieta postanowiła wykorzystać jego wystające kręgi jako paciorki........
> Gdy już skończyła, dziadek odwrócił się i teatralnym szeptem powiedział:
> -Teraz medalik ucałuj;)
> Na ulicy stoi dziewczynka. Tak biedna,
> zasmarkana, w podkolanówkach i kokardkach. A minka
> smutna, że aż strach. Przechodzącemu dziadziusiowi
> żal sę zrobiło biedactwa.
> -Dziewczynko, może chcesz na pączka?
> -A jak to jest "na pączka" ?
> Na wiejskim weselu doszło do bijatyki. Wkrótce odbywa się proces sądowy.
> Sędzia pyta jednego z gości obecnych na weselu:
> - Niech pan opowie jak było.
> - Tańczę sobie z panną młodą jeden taniec, drugi, trzeci, czwarty,
> piąty, zaczynamy się dobrze bawić, a tu nagle pan młody podchodzi
> zdenerwowany i mnie obraża. Odpaliłem mu, żeby się odwalił i tańczymy
> dalej... Nagle pan młody wziął zamach nogą i... jak nie kopnie pannę
> młodą między nogi!
> Sędzia:
> - Uuuu... To musiało boleć!
> - Jeszcze jak, panie sędzio! Trzy palce mi połamał!
> Facet przychodzi do baru z małą małpką na ramieniu i zamawia drinka. Po
> chwili małpka zaczyna skakać po całym barze, podkrada oliwki z baru i je
> zjada, potem bierze pokrojone cytryny i je również pałaszuje. Zaraz potem
> wskakuje na stół bilardowy, bierze jedną bilę i ku zdumieniu wszystkich
> - połyka ją. Barman krzyczy do faceta:
> - Widział pan, co zrobiła pańska małpa?!
> - Nie, co?
> - Właśnie zjadła jedną bilę z mojego stołu bilardowego!
> - To mnie nie dziwi. Ona je wszystko w zasięgu jej wzroku. Przepraszam
> za moją małpkę, zapłacę za wszystko.
> Facet kończy drinka, płaci i wychodzi z małpką. Dwa tygodnie później
> znów przychodzi do baru z małpką na ramieniu, zamawia drinka a małpa
> zaczyna znowu hasać po barze. Kiedy facet kończy drinka, małpka znajduje
> wisienkę na
> talerzyku. Bierze ją, wsadza sobie w tyłek, wyjmuje, a następnie zjada.
> Barman jest wyraźnie zdegustowany:
> - Widział pan, co zrobiła tym razem?!
> - Nie, co?
> - Wzięła wisienkę, wsadziła sobie w tyłek i zjadła!
> - To mnie nie dziwi, ona je wszystko w zasięgu wzroku. Ale odkąd
> połknęła bilę, najpierw wszystko mierzy.
> Wczoraj namówiłam wreszcie swojego męża żeby kupić abażur z kryształów
> (to co wisi z lampami na suficie), baaardzo drogi (pół roku zbieraliśmy).
> Pojechaliśmy do sklepu, kupiliśmy abażur, na skrzydełkach szczęścia
> popędziliśmy do domu, po drodze kupiliśmy butelkę koniaku (trzeba nowy
> zakup ..tego tamtego, no obmyć). Siedliśmy przy stole, najpierw
> strzeliliśmy po 50, potem powtórzyliśmy, no i mówię do swojego męża: a
> może powiesimy od razu ten abażur? No i mąż, z powodu koniaku, lub
> widząc moje szczęście zgodził się. Postawiliśmy krzesło, na krzesło
> taboret mały, mój mąż wspiął się na tą piramidę, a mi kazał go
> zabezpieczać. Stoję taka szczęśliwa, obserwuję jak mój orzeł pod sufitem
> majstruje (a on był, nie wiem po co w szerokie bokserki ubrany),
> przenoszę wzrok niżej, i co ja widzę z tych sympatycznych bokserek
> wypadło mu jedno jajeczko, no i ja taka rozczulona tym widokiem biorę i
> tak lekko pstryknęłam paluszkami po tym jajeczku.
> Mój tygrys w tej sekundzie jak poleciał w dół z tej estakady wraz z
> abażurem, który rozbił się całkowicie na małe kawałki, wstaje szybko i z
> ostatkami abażuru w rękach podskakuje do mnie...myślałam, że zabije
> mnie, a on mówi
> - Kurde, ale mnie prądem pierdolneło, aż do jąder doszło, dobrze, że nie
> na śmierć !
> Na babskiej imprezie rozmawiają trzy mężatki.
> Pierwsza mówi: - Wiecie jak kocham się z moim Zenkiem, to on zawsze ma
> zimne jajka.
> Druga mówi: - Faktycznie, jak ja się kocham z moim Frankiem, to on także
> ma zimne jajka.
> Na to trzecia: - Wiecie, ja nie wiem? Nigdy nie sprawdzałam jakie ma
> jajka mój Jacuś w trakcie stosunku.
> Po dwóch dniach ponownie się spotkały w tym samym gronie. Trzecia
> mężatka (ta od Jacka) przychodzi cała poobijana, z potarganymi włosami i
> ubraniem. Pozostałe dwie pytają się - co ci się stało?
> Ona odpowiada:
> - Kochałam się z Jackiem, sprawdzam te jego jajka i tak mu mówię:
> - Jacek !!! Ty masz w trakcie kochania tak samo zimne jajka - jak Zenek
> i Franek ....
Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa. Wchodzi. Milczy. Onkolog również milczy. Patrzą na siebie pytająco.
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem
onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył.
Stary rekin uczy synka jedzenia:
-Widzisz człowieka w wodzie to podpływasz, wystawiasz płetwę grzbietową,
okrążasz go raz. Potem okrążasz go drugi raz, potem trzeci. Na koniec okrążasz go czwarty raz i możesz go zjeść.
-Tato! A nie można od razu?
-Skoro wolisz z gównem......


